sobota, 24 sierpnia 2013

Łapię chwile ulotne jak ulotka ;)

Cisza i spokój, nikt nic ode mnie nie chce, nikt nie jęczy, ani nie marudzi. To sen? Nieee, mężuś ma w końcu wolne :)

Moi rozbójnicy <3


Ostatnio moja niewyspana i wymęczona głowa jest poddawana wielkim próbom. Niezliczone testy na cierpliwość serwuje mi moja kochana córa. Staram się oddychać głębiej, liczyć do stu, uśmiechać się na przekór, tłumaczyć spokojnie, zerkać na tę listę. Nic to nie daje, gotuję się. Przy którymś razie wrzasnę, bo nic nie dociera, jak grochem o ścianę...

Mężuś miał ostatnio maraton pracowy (10dni pod rząd), a ja miałam w związku z tym maraton nerwowy...Dzień bez histerii, to dzień stracony ;) A żeby tylko raz się zdarzyła! Prawda, że fajnie zacząć dzień z naburmuszoną miną? ;/ Poniższe sytuacje u nas zdarzają się na porządku dziennym:

Kliknijcie, aby powiększyć :)

Dla swojego zdrowia psychicznego zaczęłam oddawać Amelkę na 2 godziny do sąsiadki. Co w tym czasie robię? Mogę ugotować w spokoju obiad, posprzątać bez nerwów łazienki, nakarmić Alusia bez wyrzutów sumienia, rzucić okiem na fejsbuka...I tyle, 2 godziny mijają zdecydowanie za szybko.

Pierwszy raz udało mi się wykonać wypad bezdzieciowy w czwartkowy wieczór. Kino z yummy mummies pozwoliło oderwać się trochę od rzeczywistości. Szkoda tylko, że wybór seansu ("Only God Forgives") nie był najlepszy. Ale cóż z tego, ubaw miałyśmy po pachy na długo po filmie. A piosenka z niego brzęczy w uszach do teraz.

Dzisiaj za to dzień taki, jak lubię. Mężuś w domu! W końcu wzięłam niespieszny poranny prysznic, pozwalając sobie na to, by woda ogrzała mnie tak, jak lubię. Miałam czas na rozmarzenie, na dokończenie książki (3 część krnąbrnego Grey'a smakowała niczego sobie), na kawkę, na post tutaj :) Cisza i spokój. Aluś śpi, Amelka z tatą na zakupach (wcześniej pomagała tacie w porządkach), a wieczorem odwiedziny przyjaciół. Rozkoszuję się tym błogim stanem, który nie będzie trwał wiecznie, niestety...Póki mogę, uciekam poleżeć i pogapić się w sufit ;) Pa!

3 komentarze:

  1. doświadczeń z dwójką mi brak, ale rozmawiam i obserwuję koleżankę z modelu 2+2 (bardzo podobnej dzieciowo-wiekowo do Waszej :)) i powiem, że no, no łatwo nie jest! dobrze mieć choć chwilkę na restart...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dodaj do tego jeszcze 2 dzieci raz na czas jakis...i witaj w moim swiecie;)

    A film pewnie mi sie spodoba bo raz ze Goslinga kocham a dwa- "Drive" byl dla mnie doskonaly wiec zakladam ze i ten w pamieci pozostanie:)

    OdpowiedzUsuń