Jak widzicie sytuacja nie sprzyjała blogowaniu. Powoli jednak dochodzimy do siebie po tych wszystkich fajnych i niefajnych historiach i proponujemy jeszcze jesienne danie. Proste (bo ja teraz "skomplikowanych" potraw jeść nie zdołam) i smaczne.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja na dobranoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja na dobranoc. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 listopada 2012
Powody nieobecności i risotto dyniowe na przeprosiny ;)
Wydarzenia ostatnich tygodni zaskakiwały mnie swoją intensywnością. Najpierw babcia zaniemogła i przebywała ponad 2 tygodnie w szpitalu, co nas bardzo martwiło. Następnie ożenienie młodszego brata, który zawsze był mi bliski, doprowadzało do wzruszeń. Wypadek mojej mamy totalnie mnie rozbił - nie co dzień wpada się pod samochód :( Całe szczęście nic poważnego się nie stało, mimo tego już prawie 3 tygodnie leży bezsilna i obolała w łóżku, nie mogąc się ruszyć prawie nigdzie (do łazienki jakoś skulona doczłapie). A teraz jeszcze TO - czyli Fasolka rosnąca w brzuchu. Moje plany musiały ulec modyfikacji, radosnej modyfikacji :) Najważniejsze, że serduszko bije i wszystko dobrze się rozwija. A mnie powoli przechodzą mdłości i czasem senność nie daje się tak mocno we znaki.
Jak widzicie sytuacja nie sprzyjała blogowaniu. Powoli jednak dochodzimy do siebie po tych wszystkich fajnych i niefajnych historiach i proponujemy jeszcze jesienne danie. Proste (bo ja teraz "skomplikowanych" potraw jeść nie zdołam) i smaczne.
Jak widzicie sytuacja nie sprzyjała blogowaniu. Powoli jednak dochodzimy do siebie po tych wszystkich fajnych i niefajnych historiach i proponujemy jeszcze jesienne danie. Proste (bo ja teraz "skomplikowanych" potraw jeść nie zdołam) i smaczne.
wtorek, 16 października 2012
Kolejne kotleciki i nowe smutki.
Mam tyle fajnych potraw do przedstawienia, a nie mam czasu, żeby to zrobić! Ledwo uporaliśmy się z przeziębieniem, a tu już mamy głowy zaprzątnięte jutrzejszym wyjazdem do Polski. Planowanie zaczęłam tydzień temu, pakowanie już w niedzielę (a zazwyczaj robiłam to na ostatnią chwilę, czegoś zapominając lub biorąc coś niepotrzebnie ;)). Teraz doszły jeszcze smutki. Moja Babcia wczoraj wylądowała w szpitalu, strasznie się o nią martwimy. Wiek już niemłody (89lat), a i powoli różne dolegliwości się przyczepiają. Ale taka radość życia i energia, której czasem mi brakuje! Prawie rok się nie widziałyśmy (ostatni raz byliśmy w rodzinnym domu w Boże Narodzenie), tak już tęsknimy. I ona doczekać się Amelki nie może. Ciągle o nią pytała, za każdym razem cieszyła, że coraz bliżej naszego spotkania. A tu tuż przed naszym przyjazdem zdrowie odmówiło posłuszeństwa. Oby szybko doszła do siebie...
Zamiast się zamartwiać, lepiej myśli skieruję na inny tor i wkleję zaległy przepis na kotleciki z soczewicy. Pyszne i jakie zdrowe ("soczewica jest bogata w składniki takie jak błonnik, komplet węglowodanów, kwas foliowy. Jest niskokaloryczna o małej zawartości tłuszczu i wolna od cholesterolu" - źródło)! Z zewnątrz chrupiące, wewnątrz mięciutkie. Cała nasza trójka pokochała je. Może i Wam zasmakują?
Zamiast się zamartwiać, lepiej myśli skieruję na inny tor i wkleję zaległy przepis na kotleciki z soczewicy. Pyszne i jakie zdrowe ("soczewica jest bogata w składniki takie jak błonnik, komplet węglowodanów, kwas foliowy. Jest niskokaloryczna o małej zawartości tłuszczu i wolna od cholesterolu" - źródło)! Z zewnątrz chrupiące, wewnątrz mięciutkie. Cała nasza trójka pokochała je. Może i Wam zasmakują?
wtorek, 9 października 2012
Przeganiamy chorobę jaglanką.
Doba nigdy nie jest wystarczająco długa, ale gdy dziecko choruje - dzień mija jak szalony, dochodzą nowe zajęcia (inhalacje, przytulanie na potęgę, wymyślanie zabaw co 2 minuty, okiełznanie przylepy i marudy), a codzienne obowiązki trzeba jakoś upchnąć w między czasie (no przecież obiad sam się nie ugotuje - a szkoda). Jakoś się udaje, ale - zazwyczaj - z wywieszonym jęzorem...
Dzisiejszy dzień zakończyłyśmy porcją jaglanki [przepraszam za jakość zdjęć i cienie...]. Podobno jest idealna do wysuszania nadmiernej flegmy i rozgrzewania organizmu. Jemy ją co jakiś czas, ale teraz w szczególnym celu: a sio, chorobo!
Dzisiejszy dzień zakończyłyśmy porcją jaglanki [przepraszam za jakość zdjęć i cienie...]. Podobno jest idealna do wysuszania nadmiernej flegmy i rozgrzewania organizmu. Jemy ją co jakiś czas, ale teraz w szczególnym celu: a sio, chorobo!
czwartek, 27 września 2012
Ryż na słodko (bez grama cukru).
Tatuś wrócił z pracy i zabrał Amelindę na spacer, dając mamie kilka chwil dla siebie [ach, jak ja to lubię, jak ja to lubię!] Nie, żebym ich specjalnie wyganiała, ale jak usłyszę tatową propozycję wyjścia z Córą [ostatnio jakąś tradycją się to zrobiło], to dwa razy nie trzeba mi powtarzać [niech też spędzą sobie czas we dwójkę]. Szybko szykuję prowiant na drogę i macham im na pożegnanie, żeby się nie rozmyślili ;-)
Moi kochani wędrowcy po ponad godzinie wrócili zmarznięci [trzeba koniecznie wybrać się na jesienny shopping: rękawiczki, szalik, czapa - do zakupu obowiązkowo!].
Dobrze, że nie próżnowałam i w między czasie przygotowałam ciepłą kolację. Idealną na rozgrzewkę i napełnienie brzuszka na dobranoc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)