Ostatnio tyle się dzieje, że nie nadążam!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podwieczorkujemy się. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podwieczorkujemy się. Pokaż wszystkie posty
sobota, 20 kwietnia 2013
sobota, 23 marca 2013
Przerwa na coś słodkiego.
Ostatnio nie mogę pochwalić się nadmiarem kulinarnych osiągnięć. Stawiam raczej na proste i szybkie dania. Nieskomplikowane podwieczorki również są mile widziane ;)
poniedziałek, 1 października 2012
M jak Marchewkowe Muffinki :)
Amelinka ostatnimi czasy coraz bardziej pokazuje swój upór, swoje zdanie, swoje niezadowolenie. Aby ją trochę przekabacić na śniadanie zrobiliśmy muffiny [do dziś w głowie mam wizję jej umorusanej twarzy babeczką z malinami i białą czekoladą, zwiniętą pod moją nieobecność ze stołu]. Chciałam jednak, żeby były zdrowe i z jak najmniejszą zawartością cukru. Miałam nadzieję na muffinkowy weekend, ale w sobotę pochłonęliśmy wszystkie - nie oszczędziliśmy żadnego ;-) To chyba świadczyło jak dobre musiały one być! No i zachwycono-zdziwiona mina Amelki...:D
piątek, 28 września 2012
A-Ku-Ku(rydza)!
Mężulo ma dziś męskie wyjście, jutro za to kobitki nadrobią ;-) Tyle, że my śmigamy dokulturalnić się w teatrze, natomiast panowie - odmóżdżają się, grając w kręgle i bilard. Każdy robi to, co lubi. Choć na kręgle w sumie to i ja bym chętnie wyskoczyła :)
Jestem więc sobie sama [z chrapiącą Córunią za ścianą]. Piję białe winko, słucham smooth jazz, palę świecę i czytam. A przy okazji piszę kolejną notkę. Banalną, ale co tam. Do wirtualnej książki z przepisami trzeba dodać ;-)
Pogoda iście jesienna, ale mimo tego wyłapujemy ostatnie promienie słońca [jakby było ich jakoś w nadmiarze w to nasze irlandzkie lato - haha], uśmiechamy się na przekór i przekąszamy wakacyjne [ale zdrowe, żeby nie było] żarełko - a co! Amelinda uwielbia kukurydzę, ale ileż nerwów straci [taką mamy nerwuskę] zanim załapie jak trzymać, żeby łatwiej się jadło ;-)
Jestem więc sobie sama [z chrapiącą Córunią za ścianą]. Piję białe winko, słucham smooth jazz, palę świecę i czytam. A przy okazji piszę kolejną notkę. Banalną, ale co tam. Do wirtualnej książki z przepisami trzeba dodać ;-)
Pogoda iście jesienna, ale mimo tego wyłapujemy ostatnie promienie słońca [jakby było ich jakoś w nadmiarze w to nasze irlandzkie lato - haha], uśmiechamy się na przekór i przekąszamy wakacyjne [ale zdrowe, żeby nie było] żarełko - a co! Amelinda uwielbia kukurydzę, ale ileż nerwów straci [taką mamy nerwuskę] zanim załapie jak trzymać, żeby łatwiej się jadło ;-)
środa, 19 września 2012
Malinowy zawrót głowy ;-)
Amelinda jest miłośniczką jedzenia (szczególnie flipsów, rodzynek i winogron :P). Poza tym lubi napełnić brzuszek tym, co dobre - o tym m.in. jest ten blog :)
Początki rozszerzania amelkowej diety nie były najweselsze - plucie, wybrzydzanie, odruch zwrotny. Przez jakiś czas żyła na słoiczkach, ale w okolicach roku powolutku zaczęła jeść z nami. Na początku bez przypraw, potem coraz odważniej, a teraz nawet i smażone czasem się trafi. Oczywiście staramy się jeść z rozsądkiem, z urozmaiceniem, a przede wszystkim ze smakiem.
Jednym z ostatnich hitów podwieczorkowych jest kisiel. Ale nie taki kisiel z paczki, tylko z prawdziwych, świeżych bądź mrożonych, owoców. Bez dodatku cukru. Na ciepło lub zimno. Szybki i prosty. Pyszny!
Początki rozszerzania amelkowej diety nie były najweselsze - plucie, wybrzydzanie, odruch zwrotny. Przez jakiś czas żyła na słoiczkach, ale w okolicach roku powolutku zaczęła jeść z nami. Na początku bez przypraw, potem coraz odważniej, a teraz nawet i smażone czasem się trafi. Oczywiście staramy się jeść z rozsądkiem, z urozmaiceniem, a przede wszystkim ze smakiem.
Jednym z ostatnich hitów podwieczorkowych jest kisiel. Ale nie taki kisiel z paczki, tylko z prawdziwych, świeżych bądź mrożonych, owoców. Bez dodatku cukru. Na ciepło lub zimno. Szybki i prosty. Pyszny!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
